poniedziałek, 29 kwietnia 2013

.. z życia Sylwii G. cd. nastąpi... być może...

Kiedy zakładałam "to miejsce", które blogiem zwą... planem mym było stworzenie obszaru pokazywania swoich prac, projektów... tak, specjalnie powiedziałam brzydko - "obszaru" miało to być wielkie pudło, do którego moi klienci będą mieli łatwy dostęp w celu ujrzenia portfolio ( miały to być typowo projekty wnętrz - czym z racji zawodu zajmuję się na co dzień). Obszar, pudło, klienci... brak identyfikacji i chyba po prostu serca... więc zamieniłam, te trzy brzydkie słowa na... Wernisaż, zakamarki, ciekawi... wernisaż- tak, chciałabym się chwalić ;) chciałabym mówić o moich osiągnięciach - nawet tych małych, które cieszą tylko mnie ( taaak... moja infantylność czasem sięga nieba... cieszą mnie rzeczy dla innych nie mające najmniejszego znaczenia... ). Zakamarki - Jest tak wiele rzeczy, które sprawiają mi przyjemność ( większość z nich jeszcze pewnie nie odkrytych)... mnóstwo pomysłów, które chciałabym zrealizować... zakamarki, które prowadzą mnie do przodu. Ciekawi -  zastanawiałam się nad tym słowem... jak zwać osoby, które Cię odwiedzają, są przychylnie nastawione, chwalą... czasem rzucą słowem krytyki... motywują do działania... Ciekawi - wydaje mi się odpowiednie... Ciekawi świata, sztuki... osoby po drugiej stronie... Myślę, że Wernisaż, Zakamarki i Ciekawi stworzą razem miejsce, które będzie dobrym uzupełnieniem w moim świecie... ;)



A skoro już się uzewnętrzniam... Zdjęcie obok oznacza
przygotowanie do lata ;)
Sylwia & Gosia = Fitness & coffee & pogaduchy = love ♥

środa, 24 kwietnia 2013

Olej na płótnie, 100x100cm






Poducha number one !


 Moja pierwsza patchworkowa
poducha... ;) Wreszcie udało mi się do
niej przysiąść :)

Najwięcej trudności sprawiło mi chyba
marszczenie materiału... i złożenie bocznych pasków, żeby równo przylegały... chociaż w efekcie końcowym jestem zadowolona :)
tył

piątek, 19 kwietnia 2013

Jesień...


Zeszłoroczna jesień :) słoneczna i skłaniająca do refleksji... chociaż ja tego czasu żyłam chwilą - co chyba do mnie nie podobne, - zawsze musiałam mieć wszystko zaplanowane i dopięte na ostatni przysłowiowy guzik, jednak czasem niektóre wydarzenia zmuszają do zmian - wcale nie mówię, że złych :) A jak jest teraz...? Cóż... podchodzę do wielu spraw z dużo większym dystansem niż dawniej... jednak... plan musi być :) No dobra... wracając do zdjęć... domek pod lasem, w którym mieszka mój brat Sławek z żoną Patrycją i Natanem, którego oczywiście jeszcze nie było z nami na świecie jak malowałam... dopiero w listopadzie to szczęście przyszło na świat... tymczasem trzeba było przygotować się na nowego domownika...oczywiście nie obyło się bez Aurelki, która dzielnie mi towarzyszyła :-*
Chwila odpoczynku....






sobota, 13 kwietnia 2013

Pawie


Przeglądając stare zdjęcia... wpadły mi te oto. Kwiecień 2009 rok, dobry czas:-) A przechodząc do
samej pracy... jest to sala weselna w Wożnikach - wnętrze wykonane wg projektu Anny Superniok :)
świetnie się pracowało, fajna atmosfera - więc jak najbardziej miło wspominam !





piątek, 12 kwietnia 2013

shopping :)


Wreszcie udało mi się dzisiaj wyskoczyć na małe
zakupy - od razu poprawa nastroju o 100%. Rozumie mnie każdy kto tworzy lub odczuwa w sobie choć odrobinę kreatywnej odsłony - uzupełnianie swojej pracowni w materiały, nawet w te, na które nie mamy jeszcze pomysłu - mistrz świata - zapłakałabym się gdyby ktoś odebrał mi tą chwilę przyjemności.

Bianka - i atak nie do końca kontrolowany " na pewno nie zobaczy..." ;-p



wtorek, 9 kwietnia 2013

Filc, filc, filc...




W zeszłym tygodniu ruszyłam z kolejnymi modułami filcowymi. Chciałam pokazać rozwiązania w innych wersjach kolorystycznych.
Szarości - uniwersalne i myślę, że wcale nie nudne :-) a Wy co sądzicie?
Wczoraj wieczorem skończyłam ten pierwszy moduł... kolejny chcę zrobić bardziej ujednolicony... mniej zawijasów - prostszy...
Biorę się do pracy :-D

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Zaczątki...


Ostatnio ( co kiedyś mi się nie zdarzało) wpadłam w nawyk zaczyniania kilku rzeczy naraz. Na początku byłam zła na siebie, że odkładam i robię coś zupełnie innego... jednak pomyślałam - to chyba dobrze - mam więcej pomysłów i od razu zaczynam je realizować :-) Przez kilka wieczorów towarzyszyłam Mamie przy drutkach - na razie jest to prosty kawałek z fajnym wzorkiem.No tak... ale nie robiłam tego przecież bez żadnej wizji użytkowej :) więc mam pomysł na torebkę, tylko muszę dokupić parę niezbędnych elementów. Efekty mam nadzieję wkrótce :)







W szafie znalazłam moje stare spodnie, chyba sprzed 10 lat. Już dawno powinny znaleźć się w śmietniku ale nigdy nie mogłam się ich pozbyć - dżinsy z czerwonymi kwiatami - uwielbiałam je <3
Kiedy je zobaczyłam, pomyślałam o moich patchworkowych planach... tymczasem naszyłam aplikacje... a co dalej? Zobaczymy... na początek może poduszka ?

 mój stęskniony kociak po powrocie... i jak tu się rozpakować ?;-D






pisankowo...



Tego roku Wielkanoc w Wiśle... pięknie, śnieżnie i zimowo:) cóż... pewnie każdy to poczuł. Narciarze ucieszeni a ja, iż takowego sportu (jeszcze) nie uprawiam zasiadłam w karczmie przy stoku nad wiśnióweczką i... pisankami. Pod koniec wyjazdu wszyscy skrobali - co chyba ucieszyło mnie najbardziej :)